RSS
niedziela, 11 stycznia 2015
"Wariacje"

Zaglądam tu noworocznie i obiecuję mocne postanowienie poprawy. Będę pisać częściej. Chcę pisać częściej. Mam na to naprawę wielką ochotę. Tematów przecież nie brakuje. Jeśli tylko pozwolą mi: moje dwa małe krasnoludki, wszelkie choroby, wirusy i paskudztwa, śniegi i zamiecie, podróże, wszystkie inne plany i zobowiązania, jeśli w końcu oderwę się od kolejnego sezonu "The Killing", czterech książek, które czytam naraz, od piekarnika, w którym dochodzi trzecie w tym tygodniu ciasto. Jeśli to wszystko znajdzie wreszcie swoje odpowiednie miejsce na tarczy zegara i pobazgranych od 1 stycznia kartkach kalendarza - obiecuję pisać częściej. Uda się. Mocno w to wierzę. 

Tymczasem nowy rok zaczynam od projektu, który od niedawna można obejrzeć w Queens Museum w Nowym Jorku. Cykl fotografii Benedicta Evansa zebrany po tytułem "Variations" to zbiór niezwykłych historii kobiet. Wszystkie je łączy kwestia "transgender", wszystkie urodziły się jako chłopcy, wszystkie przybyły z Ameryki Łacińskiej i wszystkie mieszkają w tej samej nowojorskiej dzielnicy bez uregulowanego statusu imigracyjnego. Ze względu na brak akceptacji, wszystkie mają problemy ze znalezieniem pracy, zajmują się zatem prostytucją. Chęć szybkiego zarobku podyktowana jest przede wszystkim perspektywą uregulowania statusu i możliwością chirurgicznej zmiany płci. Łączy je również zaangażowanie społeczne w organizacje i fundacje walczące o prawa osób transseksualnych.

Evans mówi o swoim ostatnim projekcie jako o kombinacji dwóch zjawisk: długotrwałego zainteresowania tematem i ignorancji. "Od dawna interesowałem się kwestią praw marginalizowanych grup społecznych, ale jednocześnie niewiele wiedziałem na temat życia osób transseksualnych mieszkających w Nowym Jorku. To była dla mnie sprawa odkrywcza, czasochłonna. Kwestia odkrycia i zrozumienia". 

kMn

 

 

23:08, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Projekt Debet

Problemy finansowe Brittany M. Powell rozpoczęły się wraz upadającą finansowo Ameryką w 2008 roku. Jako fotografka straciła stały dochód, rozpoczęła więc pracę jako instruktorka windserfingu i zamieszkała w piwnicznym pokoju płacąc niewiele ponad $500 czynszu i wykorzystując kartki na żywność, które otrzymywała od miasta. Sprawy nie miały się dobrze i w przeciągu czterech lat jej debet na koncie osiągnął sumę prawie 40 tysięcy dolarów. W 2012 roku ogłosiła bankructwo. 

Krótko potem Brittany, zainspirowana własną historią, zaczęła realizację projektu artystycznego "The Debt Project". Zaciągnęła do niego 99 osób, w podobnej sytuacji finansowej i zrealizowała z nimi serię fotografii opowiadających historię bankructwa. Część z fotografowanych i opowiadających to jej przyjaciele, ludzie z najbliższego środowiska, ale też chętni korzystający z ogłoszenia w popularnym portalu Craigslist. Wielu z nich koszmarnie młodych. Zaskoczona odzewem i chęcią przyznania się do mało komfortowej sytuacji wielu osób Powell ocenia dość łaskawie sytuację amerykańskich portfeli: "Myślę, że kredyty, pożyczki i debety są częścią młodego amerykańskiego życia. Dotyczy to znacznie bardziej mojej generacji, niż generacji moich rodziców". 

A statystyki są dość przerażające. Debet amerykańskiego gospodarstwa domowego wynosi dziś średnio 200 tysięcy dolarów, wliczając w to karty kredytowe, pożyczki na dom, kredyty studenckie. W 1950 roku wynosił on 2000 na głowę. Nie są to sprawy indywidualne. Od 2010 roku 8 amerykańskich miast ogłosiło bankructwo, a amerykański debet w całości sięga 18 bilionów dolarów. 

Projekt Brittany został sfinansowany dzięki foundrisingowi na popularnym portalu Kickstarter. Dzięki zebranym funduszom wykona nie tylko fotografie, zorganizuje wystawę, ale też przygotuje film opowiadający podobne historie. 

kMn

 

 

 

04:38, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 listopada 2014
Street Art Walk

Dla wszystkich miłośników sztuki ulicznej - niebanalna propozycja. Wycieczki tzw. "tours" czy raczej spacery w okolicach nowojorskiego Brooklynu (Williamsburga i Bushwicku) wprawiają w zachwyt nie tylko lokalnych fanów grafftii, ale też kuratorów i właścicieli galerii odwiedzających metropolie. Dwugodzinne prywatne "tours", choć nietanie - $25 - cieszą się ogromną popularnością. 

Uliczne spacery pozwalają poznać różne rodzaje sztuki ściennej - współczesne freski, paste upsy, murale, graffiti, ale też różnego rodzaju instalacje. A wśród ich twórców wiele międzynarodowych nazwisk (czy raczej ksyw) m.in. Willow, Roa, Sweettoof, Dain, Dee Dee, Swampy, Invader, Buffmonster, Paul Richard, C215, Over Under, Faile, Bast, HowNosm, Enzo and Nio, Erik Berglin, Stikman, ASVP, Hellbent, KinoQ, Fumero, Sonni, Icy and Sot, Reka, OCMC, El Sol 25, Stik, Never Satisfied, The Yok, Sheryo, FKDL, Ron English, Tristan Eaton, Beau Stanton, Cern, Cekis, Lunar New Year, Gilf, RWK, BD White, Mr. Tol. 

Miejsce w "wycieczce" trzeba rezerwować mocno do przodu.: www.streetartwalk.com 

Mocno Polecam!

kMn

 

 

17:30, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2014
Zanim hip-hop stał się hip

Lisa Leone. Niezbyt znana nowojorska fotografka. Jako dziecko zafascynowała się ciemnią swojego wujka i wywoływanymi w niej kliszami. Ta fascynacja pomogła jej ukończyć artystyczną szkołę średnią, w której poznała mnóstwo uzdolnionych muzycznie dzieciaków.

Koniec lat 80. eksplozja nowojorskiego rapu - Lisa nie stroni od początkujących (później) sław. Wszędzie bywa z aparatem, a bywa tam gdzie jej dzielnicowy światek. Jako b-girl znajduje miejsce w środowisku raperów, dzisiejszych hip-hopowców, graficiarzy, b-boyów, wśród muzycznych produkcji, wideoklipów i zagranicznych podróży. Przyjaźni się ze stawiającymi dopiero pierwsze kroki - aktorką Debi Mazar, Richardem "Crazy Legs" Colon, Jorgem "Fabel" Pabon czy Steffanem "Mr. Wiggles" Clemente. 

Tysiące zdjęć wykonanych w przeciągu dwudziestu lat na przełomie lat 80. i 90., zanim Leone zaczęła pracować z kamerą profesjonalnie, odeszło niemal w zapomnienie. Ale obejrzana przez nią wystawa ukazująca nowojorską scenę hip-hopową, sprowokowała ją do odkurzenia własnych fotografii. Tak też powstał projekt "Here I am", który dziś można oglądać w Bronx Museum of the Arts. 

Snoop Dogg, Lauryn Hill, Mary J. Blige w konwencji bardzo undergroundowej, nieznanej, młodej i jeszcze świeżej, tak innej od dzisiejszych sesji foto na zlecenia dużych magazynów do zobaczenia do 11 stycznia. Mocno polecam. 

http://mobile.nytimes.com/slideshow/100000003240320/blogs/lens/2014/11/18/an-insiders-look-before-they-were-hip-hop-stars/

kMn

03:49, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 listopada 2014
Ach młodość!

30 lat. Tyle dokładnie ma najmłodsza amerykańska miliarderka Elizabeth Holmes. Dziś jej majątek jest wyceniany na 4,5 miliarda, a założona przez nią firma Theranos warta jest dwukrotnie więcej. Doradzają jej najlepsi, m.in. Henry Kissinger. W jaki sposób zarabia się takie pieniądze?

Najpierw rzuca się studia na uniwersytecie Stanforda, później zabiera się fundusze przeznaczone na czesne, a następnie inwestuje w pomysł swojego życia. Ta ambitna, wówczas 19-latka, założyła firmę, która może zmienić system opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych. 

Theranos istnieje od 2003 roku i zajmuje się głównie diagnostyką laboratoryjną. Innowacyjność, którą proponuje Holmes polega na tym, że do badań krwi (nawet do 70 różnych badań) wykorzystuje się tylko jedną kroplę krwi. Na wyniki czeka się niecałą godzinę czyli o wiele krócej niż dziś. A dziś pozostawia wiele do życzenia. System diagnostyki laboratoryjnej nie zmienił się w USA od lat 60. 

Elizabeth zbudowała też Theranos Wellnes Center, w którym przy akompaniamencie spokojnej muzyki można wykonać badanie krwi szybko i bezboleśnie. Autorka pomysłu uważa, że nowa metoda zachęci do wykonywania badań, a przede wszystkim przyspieszy diagnostykę i możliwość podjęcia wcześniejszego leczenia. 

Trzymamy kciuki!

 

kMn

 

02:57, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 października 2014
"Wiele osób uważa, że jestem masochistką"

Dziś mało skromnie. Zapraszam do mojego wywiadu z Gillian Flynn, który niedawno opublikowała Gazeta.pl.

Gillian Flynn to jedna z najbardziej popularnych dziś amerykańskich pisarek kryminałów. Jej dwie powieści "Gone Girl" i "Dark Places" właśnie weszły ("Dark Places" już za chwilę) na ekrany kin. Głośno się o nich w Ameryce mówi, nie ma dnia bez komentarza i recenzcji. Tym bardziej, że "Gone Girl" reżyserował David Fynch, ten od "Siedem". Książka "Mroczny zakątek" właśnie weszła na polski rynek. Jeszcze gorąca.  

Mocno polecam - i powieści, i filmy i mój wywiad :)

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,16776361,Gillian_Flynn__Wiele_osob_uwaza__ze_jestem_masochistka_.html

kMn

05:17, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 października 2014
Odgryzę ci język

Dzisiaj poważniej. Doświadczyłyście kiedyś molestowania seksualnego na ulicy tzw. street harassment? Nie? A gwizdanie, puszczanie oka, sprośne komentarze, nieeleganckie propozycje? Jestem przekonana, że 99 procent kobiet spotkała się przynajmniej z jednym tego typu zachowań.

Redaktorki amerykańskiego internetowego wydania "Huffington Post" postanowiły podzielić się tym z czym spotkały lub spotykają się na ulicach. Przerażające. Tak bardzo mnie te historie brzydzą, że następnym razem kiedy żebrzący pod moim ulubionym spożywczym nazwie mnie "kapkejkiem", chyba mu przywalę. 

Poniższy komentarz należy na pewno do moich faworytów. Może poza tekstem od faceta ubranego w kostium Świętego Mikołaja - "Chodź, usiądź Mikołajowi na kolanach. Na pewno byłaś w tym roku grzeczną dziewczynką". Całość tutaj. 

kMn

 

 

 

04:47, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 października 2014
Komfortowo we własnym ciele?

Ufff, co to było za lato! Długie, ciepłe, słoneczne, wielokrajobrazowe, mmmm... Bardzo towarzyskie i jeszcze bardziej smaczne. Aż trudno się z nim było pożegnać. Z optymistycznym jednak nastawieniem wchodzimy w jesień, wygrzebując się z letnich spraw i opalenizny :) 

W głowie mnóstwo planów, jeszcze więcej wyzwań, nowych propozycji. Ha! Jesień naprawdę nie musi być nudna. A tym bardziej jeśli jest to jesień nowojorska. Tematów nagromadzone pełne szuflady!

Na początek proponuję zajęcia z jogi. Zwyczajna joga, w szczególnym miejscu. Co powiecie na ćwiczenia vinyasa w towarzystwie nagich joginów? Ach...a? Nowojorskie studio jogi właśnie takie proponuje. I to w dodatku w towarzystwie kooedukacyjnym. A wszystko pod hasłem "poczuj się wygodnie we własnym ciele". "Bold & Naked" pomysł tłumaczy dość prosto: "ćwiczenie jogi nago uwalnia cię z kompleksów i wszelkich negatywnych odczuć w stosunku do własnego ciała. Pozwala ci na większą akceptację i głębsze poznanie siebie i otaczającego cię świata". 

Poza odwagą trzeba się tu jeszcze uzbroić w cierpliwość i na wszelki wypadek akceptację. Na przykład tego, że instruktor ma możliwość korekty naszej postawy poprzez dotyk, a także przewidziane są ćwiczenia w parach. Dla przytomności jednak studio zaznacza, że wszelkie zachowania seksualne są niedopuszczalne, a dokonujący ich będą zmuszeni opuścić zajęcia. (If you are looking for and orgasm, you are in a wrong place). 

Jak się okazuje "Bold & Naked" nie wprowadza niczego nowatorskiego. Naga joga tzw. "ngna yoga" jest zwyczajowo praktykowana w Indiach. W Stanach pojawiła się w latach 60. jako element ruchu hipisowskiego. A w 1975 film zatytułowany "Naked Yoga" nominowany był do Oskara w kategorii dokumentalnej. 

Hmmm, co Wy na to? Naaaa.... Ja chyba jednak wolę jogging po Central Parku!

Do usłyszenia niebawem!

kMn

 

04:31, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 sierpnia 2014
Warszawski Mural

Na nowojorskim Greenpoincie, na ścianie Polskiego Domu Narodowego, który wieczorami funkcjonuje jako tzw. scena taneczno-koncertowa o wdzięcznej nazwie "Warsaw" powstał właśnie wyjątkowy mural, upamiętniający 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Mural powstał z inicjatywy Pangea Network US i SWAP (Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej). Warto zwrócić na niego uwagę będąc w okolicy. W szczególności na początku sierpnia. 

kMn

 

01:02, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 lipca 2014
Adventure Mondays

Dziś z okazji lata i cudownej pogody zapraszam was na wycieczkę po wyjątkowym blogu. "Adventure Mondays" to blog mojej znajomej, mamy Grace, która jeszcze niedawno chodziła do jednej klasy z moim synem Baltazarem.

Dziś Grace razem z bratem Maxem i rodzicami podróżuje po całym świecie. Czterolatka i dwulatek przez najbliższe 12 miesięcy zobaczą więcej niż niejeden z moich dorosłych przyjaciół. 

Rodzice Grace, zostawili pracę, swój nowojorski apartament, szkoły, przedszkola, nianie, znajomych i wszystkie inne małe sprawy, by zacząć podróżować. Jak stwierdziła Leah, mama Grace to jedyny taki moment w całym ich życu. Postawili na jedną kartę, zanim dzieci naprawdę wsiąkną w system edukacji i całego wariactwa z tym związanego. 

Rodzina obecnie przebywa we Francji, a za chwilę czeka ich przygoda w Nowej Zelandii, Australii, Japonii i na Sri Lance. Ogromnie im tych podróży zazdroszczę. 

Zapraszam zatem najmocniej na bloga "Poniedziałkowych podróży" i do fantastycznych zdjęć, których autorką jest Leah. 

http://www.adventure-mondays.com/category/plan/

Happy summer everyone!

kMn

 

 

 

 

22:18, kingamn1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14